czwartek, 2 czerwca 2011

W szpitalu

Tak się złożyło, że w maju tydzień spędziłem w szpitalu. Zaczęło się od bardzo wysokiej gorączki, która nie ustępowała przez kilka dni. Nie wiadomo było co mi jest, bo nie miałem żadnych innych objawów. Lekarka wysłała mnie więc do szpitala. Tam, po różnych badaniach i prześwietleniu, okazało się, że mam zapalenie płuc. Musiałem zostać w szpitalu aż tydzień. W tym czasie dostawałem antybiotyk i miałem inhalacje. Na szczęście byłem w pokoju raz z mamą a raz z tatą. Rodzice zmieniali się i zawsze ktoś ze mną był, nawet w nocy. Nudziłem się tam jednak strasznie, bo nie mogłem nigdzie chodzić. Siedząc więc w swojej sali rozwiązywałem różne zagadki, kreśliłem szlaczki i układałem puzzle. W szpitalu spotkałem też koleżankę z mojego przedszkola. A gdy już miałem wychodziłem ze szpitala, to w szpitalu musiał zostać tata, bo miał zaplanowany zabieg operacyjny nogi. I tak ja wróciłem do domu, a tata został na kolejny tydzień w szpitalu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz