Najpierw była uroczysta wieczerza wigilijna. Później poszliśmy do pokoju, gdzie stała pięknie przystrojona choinka. A pod choinką, w czasie gdy myśmy jedli Dzieciątko zostawiło prezenty:) Żeby dostać swój prezent musiałem zaśpiewać kolędę. Zaśpiewałem więc "Przybieżeli do Betlejem pasterze..." i dostałem lawetę:) Róża dostała małą kuchnię. Rodzice, dziadkowie, ciocie i wujkowie też znaleźli pod choinką prezenty dla siebie.
Przepyszne ule... aż ślinka cieknie:)
A gdy wieczorem wrócilismy do domu, okazało się, że u nas też było Dzieciątko i zostawiło prezenty pod choinką. Dla Róży domek dla lalek, a dla mnie grę roboty z klocków lego:)
Następnego dnia pojechaliśmy do babci Gosi i dziadka Piotra. Tam Różę pochłonęła gra na małym keybordzie, który babcia odnalazła w starych zabawkach wujka Tadka:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz