piątek, 7 stycznia 2011

Boże Narodzenie 2010

Podobnie jak w popszednich latach, i w tym roku Święta spędzaliśmy u dziadków w Dębieńsku. Babcia z ciociami przygotowała same pyszności. Róży najbardziej zasmakowały makówki :)

Najpierw była uroczysta wieczerza wigilijna. Później poszliśmy do pokoju, gdzie stała pięknie przystrojona choinka. A pod choinką, w czasie gdy myśmy jedli Dzieciątko zostawiło prezenty:) Żeby dostać swój prezent musiałem zaśpiewać kolędę. Zaśpiewałem więc "Przybieżeli do Betlejem pasterze..." i dostałem lawetę:) Róża dostała małą kuchnię. Rodzice, dziadkowie, ciocie i wujkowie też znaleźli pod choinką prezenty dla siebie.













Przepyszne ule... aż ślinka cieknie:)



A gdy wieczorem wrócilismy do domu, okazało się, że u nas też było Dzieciątko i zostawiło prezenty pod choinką. Dla Róży domek dla lalek, a dla mnie grę roboty z klocków lego:)









Następnego dnia pojechaliśmy do babci Gosi i dziadka Piotra. Tam Różę pochłonęła gra na małym keybordzie, który babcia odnalazła w starych zabawkach wujka Tadka:)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz